Pielgrzymka 2016

 

Koniec.

          Jak wszystko w życiu tak i pielgrzymi szlak ma swój kres i koniec. Właśnie dziś dotarliśmy do tego momentu. Skończyła się nasza 33 piesza pielgrzymka na Jasną Górę. W tym roku wędrowaliśmy pod hasłem Zalogowani przez Chrzest. Jak co roku były to dla nas cudowne dni, zadumy, rozmyślań, modlitwy, oderwania od doczesności. Chwile spędzone w małym ale jakże bogatym duchowo gronie. To nasze cudowne chwile, które na zawsze pozostają w naszej pamięci.

 

           W tym roku wędrowało nas 48 pątników. W naszym gronie było, aż czworo dzieci: Antoś 13 miesięcy, Wojtuś 22 miesiące, Amelka 2,5 roku i Zosia 4 latka. Te cudowne małe istoty miały gorsze i lepsze dni jednak każde z nich z uśmiechem na twarzy stanęło przed Tronem Jasnogórskiej Pani gdzie wraz z dumnymi i szczęśliwymi rodzicami dziękowali za każdy dzień i wszystkie dobroci. To tak cudowne móc widzieć radość na twarzy dziecka, choć mogłoby się wydawać że nie do końca wie ono o co chodzi.

 

          Naszym przewodnikiem był ks. Zbyszek Ilkowski i to on codziennie dzielnie wędrując z nami pomagając nam dobrze przeżyć te wyjątkowe rekolekcje. Jak co roku towarzyszyły nam poszczególne sekcje, które pomagały, wspierały, ratowały, karmiły i dbały o nasze bezpieczeństwo oraz umilały swym śpiewem czas drogi. Szczególne podziękowania dla Moniki i Daniela za przygotowanie całej trasy, dbanie o wszystkie drobiazgi w trakcie drogi no i za piękne pamiątki na koniec. Sekcja gospodarcza to siostra Renata, Bożenka, Czesia(Zosia), Jadwiga. Sekcja medyczna to osamotniona w tym roku siostra Beata. Sekcja liturgiczna Dominik i Mikołaj. Sekcja muzyczna to małżeństwa Alicja i Piotr oraz Emilia i Waldemar. Sekcja drogowa również małżeńska Ania i Paweł oraz Monika i Daniel. Naszym fotografem był brat Marcin a kierowcami bracia Paweł i Leszek. Wszystkim razem jak i każdemu z osobna ogromne podziękowania za służbę i poświęcenie.

 

       Reasumując pielgrzymka to cudowny czas poświęcenia i ogromnego wysiłku, który zostaje wynagrodzony w momencie wejścia na Jasną Górę. Pomimo padającego deszczu przez cały 9 dzień naszej drogi dobre humory nas nie opuszczały i o to w tym wszystkim chodzi. Nie ważna pogoda, nie  liczy się nic, ważne że dotarliśmy do celu. To wyjątkowe rekolekcje w drodze, dzięki którym możemy tak wiele się dowiedzieć, tak wiele zrozumieć, tak wiele skorzystać. To wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny czas. Nasz czas… Tam wszyscy jedziemy na tym samym wózku (choć w tym roku było ich aż 5 w naszej grupie) i tworzymy jedną wielką rodzinę, z którą widzimy się za rok, prawda?!

 

 

Oby za rok było nas tylko więcej.

Nie pozostaje nam nic innego jak zakończyć relacje 2016 i powiedzieć wam DO ZOBACZENIA! 

 

Dzień został rozpoczęty pobudką o godzinie 4:15. Wszystko po to, aby było możliwe sprawne pokonanie trasy, która jest najdłuższą podczas pielgrzymowania do stóp Matki Boskiej Królowej Polski. Wyruszyliśmy na trasę o godzinie 5 i musieliśmy iść bez sprzętu nagłaśniającego, bo obowiązywała jeszcze cisza nocna. Tzw. „duże piachy” pokonaliśmy w tempie według upodobań, najczęściej rozmawiając z bratem lub siostrą.  Po przebytym dość dużym etapie zostaliśmy nakarmieni parówkami oraz bułkami. Po nabraniu sił, cały kolejny odcinek upłynął na radosnym śpiewie, po którym przyszedł czas na obiad, czyli zupę fasolową. Niestety nie udało nam się wyruszyć na szlak przed grupami kolorowymi.Musieliśmy wyruszyć na dalszą trasę pomiędzy tymi grupami, na którym odwiedził nas brat zakonny Braci Mniejszych Kapucynów z Warszawy. Opowiadał, zachęcał do szybkiego rozeznania swojego powołania oraz do tego, aby nie zwlekać z podejmowaniem odważnych decyzji. Wysłuchaliśmy również konferencji odnośnie pocieszania osób strapionych. Na ostatnim postoju odwiedził nas ks. Jacek Krzesiński, były przewodnik naszej grupy, który towarzyszył nam również na ostatnim odcinku dzisiejszego pielgrzymowania. Na koniec dnia doczekaliśmy się Eucharystii. Podziękowaliśmy także naszemu grupowemu bratu Janowi Bickiemu. 

Dzień rozpoczęliśmy mszą św. wraz z mieszkańcami wsi Stoczki. Podczas Mszy Św. z powodów technicznych zabrakło Eucharystycznego Chleba. Zmusiło to pielgrzymów do odczucia głodu Eucharystii. Sytuacja ta idealnie pasowała do Ewangelii „I bardzo się zasmucili„. Pierwszy etap minął w głodzie Eucharystycznym. Jednak przy pierwszym postoju w Burzeninie został on zaspokojony. Kolejnym etapem były małe piachy, po których pielgrzymujemy w mniejszych grupkach w swoim tempie. Po piachach posileni żurkiem, wyruszyliśmy na trasę, podczas której wysłuchaliśmy konferencji odnośnie odwiedzania chorych osób. Na postoju część młodzieży wraz z księdzem przewodnikiem udała się nad Wartę, gdzie weszli do wody ochłodzić sobie nogi, a ksiądz spontanicznie odnowił im sakrament Chrztu Świętego. Ostatni etap upłynął na modlitwie różańcowej odmawianej w intencjach złożone do puszki przez osoby, które nie mogły wyruszyć na pielgrzymi szlak. W Osjakowie tradycja musiało stać się zadość i prawie wszyscy poszli posilić się w miejscowej pizzerii. Wieczór spędziliśmy na rozmowie z Panem Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Tym razem to pielgrzymi modlili się za ks. Zbigniewa. Na koniec dnia odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski oraz podziękowaliśmy grupowej – Julii Gebler. Po spotkaniu tylko chwile jeszcze porozmawialiśmy ze sobą i poszliśmy spać wcześniej, bo jutro czeka nas wczesny poranek. 

Dzisiejszy dzień  rozpoczął się Eucharystią wspólnie z mieszkańcami miejscowości Dobra.

Następnie wyruszyliśmy ze śpiewem na ustach na trasę naszego pielgrzymowania.

Niebo było pochmurne , więc szło się dobrze. Pierwszy postój mieliśmy w Strachocicach , gdzie pielgrzymkowe ciocie przygotowały pyszne drugie śniadanie. W dalszej trasie towarzyszyła nam modlitwa i śpiewy. Na przerwę obiadową zatrzymaliśmy się w Jeziorsku, gdzie jest połowa naszej trasy. Tam miejscowe gospodynie poczęstowały nas dla odmianyJ pomidorówką w dwóch wersjach (z makaronem i z ryżem) oraz żurkiem .W dalszą drogę wyruszyliśmy z Najświętszym Sakramentem w ciszy i modlitewnym skupieniu .Na postoju w Tomisławicach każdy mógł w samotności adorować Pana Jezusa. Do Warty dotarliśmy po siedemnastej , gdzie czekała nas pyszna kolacja przygotowana przez siostry Bernardynki. Dzień zakończyliśmy wieczorem chwały w klasztorze Ojców Bernardynów. J

Dzień czwarty. Zbliżamy się do półmetka. Dzisiejszy dzień rozpoczeliśmy jak zwykle Mszą Św. w Kościele Parawialnym we Włądysławowie- Russocicach. Piewszy etap minął nam na śpiewach, modlitwach porannych, modlitwie brewiarzowej i godzinkach. Już w upale dotarliśmy na postój, gdzie sekcja gospodarcza przyodziana w piękne fartuszki czekałą na nas z drugim śniadaniam. Kolejny etap prowadził przez Turek. To szczególne doświadczenie. Idąc w pietek, przez centrum miasta tak bardzo widać zabieganych ludzi. i tak wielką radość można poczuć, gdy ci ludzie przystają żeby podzieliś sie z nami uśmiechem, pomachać.
Dotarliśmy do Turku gdzie przy parafii czekał na nas obiad. Zostaliśmy przyjęcie z życzliwością i ciepłem, I ruszyliśmy dalej. wysłuchaliśmy konferencja, w której poruszyliśmy trudny temat umierania- Misterium Umierania. Usłyszeliśmy kilka słów o brzędach pogrzebowych, zwyczajach i ich sensie. I kilka chyba trudnych dla niektóych słów o tych, którzy zostają. To były jednak bardzo ważne słowa. W godzinie miłosierdzia odmówiliśmy koronkę a na ostatnim etapie dzisiejszego dnia różaniec. I tak dotarlismy do Dobrej. Mieliśmy sporo czasu na odpoczynek. zebraliśmy się o 20.30 na spotkaniu wieczornym, które wypełniły nam radosne śpiewy. Odśpiewalismy Apel Jasnogórski i z  błogosławieństwem udzielonym przez Ks. Kanonika idziemy spać. 
Kolejny piekny dzień za nami. Ale pogoda to nam dziś pokazała na co ją stać- upał, strach przed deszczem (z delikatnym pokropieniem) i baaardzo zimny wieczór. Do usłyszenia jutro. Pozdrawiamy :) Z Bogiem

 

Kolejny dzień pielgrzymowania dobiegł końca. Nie należał do łatwych. Wielu z nas dopadł kryzys dnia trzeciegoJ Wierzymy jednak, że jutrzejszy poranek nieco złagodzi ból naszych nóg a słońce nie będzie nam dopiekać.

Poranek rozpoczął się dla wszystkich Mszą Świętą w Kościele Świętej Doroty w Licheniu, po której zostaliśmy poczęstowani pysznym bigosem i ciepłą herbatą. Pogoda była nam całkiem przychylna, choć nie obyło się bez deszczu. Dziś podczas drogi pierwszy raz śpiewaliśmy jutrznię z Lednickich Brewiarzy i przeżyliśmy pielgrzymowanie zanurzeni w ciszę. Czas spędzony na wałach każdy
z pielgrzymów z pewnością opisałby całkiem inaczej. Wspólnym mianownikiem dla tych niespełna dwóch godzin było to, że był to czas dla nas i dla Pana Boga, z dala od zgiełku, hałasu, zabiegania wśród niewyobrażalnie cudnej przyrody.  Pewnie jak pamiętacie z lat poprzednich po zakończonym marszu przedostaliśmy się promem na drugi brzeg i doszliśmy do Krzymowa, gdzie przyjęto nas
z otwartymi sercami. Bogu niech będą dzięki, za to że w tym zwariowanym świecie są nadal tak cudowni i życzliwi ludzie. Nakarmieni ruszyliśmy w dalszą drogę, zatrzymując się w Kunach na słodkim poczęstunku przygotowanym przez mieszkańców, którzy sprawili, że po wielkim zmęczeniu wielu z nas zaświeciły się oczy.

Wieczór spędziliśmy we Władysławowie.  Spotkaliśmy się wszyscy w kościele, aby wysłuchać konferencji. Otrzymaliśmy też błogosławieństwo olejami świętymi. Tylko w Jezusie znajdziemy prawdziwą radość. Jedynie On jest gwarantem naszego zbawienia i tylko z Jego pomocą wyślizgniemy się złemu duchowi, który tylko czyha, aby pozbawić nas szansy na życie wieczne.  Jesteśmy ludem kapłańskim, prorockim i królewskim. To wielki zaszczyt ale i zobowiązanie. Bądźmy czujni i gotowi, bo Pan jest blisko. Oczekujmy i bądźmy gotowi.

PS. Nasze cztery maluchy świetnie sobie radzą. Już po raz kolejny wszystkie zasnęły  podczas Koronki do Miłosierdzia Bożego. Jeden z braci nazwał czas tej modlitwy godziną miłosierdzia dla rodzicówJ

Pozdrawiamy i zapraszamy jutro!

  

 

Dziś, po Mszy Świętej sprawowanej w kościele św. Tekli w Wilczynie, udaliśmy się na pyszne śniadanie do pobliskiej remizy. Gościnność i wielka troska Pań z gimnazjum była dla nas wręcz onieśmielająca. Dziękujemy Księdzu Prboszczowi oraz  wszystkim Parafianom zaangażowanym w przygotowania naszego pobytu. Z Wilczyna pokonaliśmy szlak wiodący do Lichenia. W czasie drogi zastanawialismy się nad tematem Bożej Miłości. Poznaliśmy także istotne fakty z życia bł. Matki Teresy z Kalkuty. W Licheniu po smacznej "pomidorówce", udaliśmy się do pobliskiej szkoły na nocleg. Przed spoczynkiem, spotkaliśmy się na "pogodnym wieczorze". Nie zabrakło obecności Gości ze Strzelna - nie obyło się bez degustacji pierogów receptury Pani Szmyd. Odwiedził nas również Ksiądz Proboszcz. Na apel stawił się Pan Zygmunt, który od lat samotnie pielgrzymuje na Jasną Górę z Solca Kujawskiego. Od początku drogi, dostrzegamy Bożą troskę, objawiającą się w dobroci ludzi. Nasza skrzynka intencyjna wypełniła się po brzegi. Wielu prosiło nas o modlitwę - co z kolei świadczy o wielkiej wierze w moc modlitwy. Bogu niech będą dzięki za wszekie dobro.